Skocz do zawartości
Maxigra (Viagra)
Beatris

Monotonia a potencja

Rekomendowane odpowiedzi

Dla dobrego i satysfakcjonującego seksu - wrogiem numer jeden jest niestety również monotonia.

Statystyki alarmują o coraz większej liczbie mężczyzn, którzy z wiekiem skarżą się na znaczny spadek libido, pogorszenie potencji a w efekcie większą drażliwość i nerwowość.

Wprawdzie na powyższy stan niewątpliwie znaczny wpływ ma szybkie tempo życia, brak aktywności ruchowej i zła dieta, niemniej do kompletu wrogów potencji należy również dodać ... znużenie.

Po prostu, gdy do sypialni zakrada się nuda, coraz trudniej jest podniecać się wciąż tym samym.

Potwierdzeniem powyższego stwierdzenia są doświadczenia mężczyzn, którzy przy braku fizycznych możliwości odbycia zadowalającego stosunku ze stałą partnerką, nie mają żadnych problemów z przygodnie spotkaną kobietą. Seksuolodzy podkreślają nawet, że mężczyzna nastawiony jest na różnorodność w sferze seksualnej, stąd fantazje o wielu partnerkach (jednocześnie lub osobno), o różnych odmianach seksu a nawet o eksperymentach.

Oczywiście nie zamierzam tu namawiać do zmiany partnerki by cieszyć się dobrym seksem, ośmielę się jednak twierdzić, że odrobina fantazji (i chęci!!!) nawet ze stałą partnerką może przynieść większe korzyści, niż cudowne pigułki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz racje Beatris. Monotonia to zabójca dla libido.

Powszechnie mówi się, że kłócące się w dzień małżeństwo może się pogodzić wieczorem w łóżku. Ale z mojego doświadczenia wynika, że to raczej nie jest możliwe. Według mnie częste kłótnie, brak porozumienia, niedopasowanie temperamentów obojga partnerów i monotonia w łóżku to raczej pierwszy krok do impotencji. W takim przypadku nie trzeba czekać do siedemdziesiątych urodzin, bo owa niemoc może się pojawić w okolicach trzydziestki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są takie pary, które nigdy nie skarżą się na brak wzajemnej atrakcyjności, nawet jeżeli współżyją przez cały czas tylko w jednej pozycji. Wszystko zależy od tego, jak silna jest więź uczuciowa między partnerami. Osoby, które połączyło wyłącznie seksualne zafascynowanie, mogą zobojętnieć na siebie już po paru miesiącach współżycia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przesyt, wynikający z rutyny, może wystąpić także u bardzo kochających się par po kilku czy kilkunastu latach bycia razem. Naturalną, fizjologiczną cecha organizmu ludzkiego jest tzw. habituacja, czyli przyzwyczajenie się do bodźca, na który z czasem przestajemy reagować. Spontaniczne, niewyszukane zachowania erotyczne, które na początku związku dawały satysfakcję, po latach przestają wystarczać. Trzeba wtedy urozmaicać współżycie seksualne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba wtedy urozmaicać współżycie seksualne.

 

Łatwo powiedzieć: urozmaicić. Nie zawsze to takie proste, bo nie każda kobieta domyśli się o co chodzi, a facet jak już zaczyna mieć problemy ze stanem gotowości, raczej nie jest nastawiony na edukowanie swojej kobiety. Zazdrościć tym, którzy mają żony z fantazją i mądrością ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mój mąż raczej odbiera negatywnie moje propozycje urozmaicenia seksu. Ostatnio kupiłam mu pierścień wibrujący na penisa i jakoś zachwycony nie był. Nawet nie docenił, ile kosztowała mnie wizyta w sexshopie (oczywiście mówię o braku komfortu a nie o cenie towaru). Każda moja propozycja jakiś nowych wariacji łóżkowych przyjmowana jest przez niego jako zwiększenie moich potrzeb seksualnych, którym on nie jest w stanie sprostać. Więc w moim przypadku chęć zabicia monotonii równa sie z zabiciem i tak juz niskiej samooceny mojego męża. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz Masajko, wcale nie dziwię się twojemu mężowi. Jeśli kilka razy facet zawiódł się na swoich możliwościach to po prostu boi się kolejnej porażki. W przypadku gdy pokazujesz mu wyjątkowe zainteresowanie seksem, wówczas on myśli że oczekujesz od niego wspaniałego seksu. A w przypadku jakichkolwiek problemów z potencją moze bać się, że nie jest w stanie odbyć "normalnego" stosunku, a gdzie tu jeszcze jakieś extra fantazje....

Miej dla niego zrozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w przypadku jakichkolwiek problemów z potencją moze bać się, że nie jest w stanie odbyć "normalnego" stosunku, a gdzie tu jeszcze jakieś extra fantazje.... Miej dla niego zrozumienie.

 

Sorry, ale nie zgadzam sie z tobą. Ja marzę o kobiecie, która rozumie ewentualne problemy faceta i stara się go wesprzeć nie tylko psychicznie ale tez fizycznie. Może tylko jedna uwaga, że ewentualne wdrażanie w życie fantazji mających urozmaicić współżycie powinno zostać poprzedzone szczerą rozmową.

 

Masajko głowa do góry. Jesteś super kobietą. Może kiedyś Twój mąż to zrozumie i przestanie sie wstydzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mój problem jest zupełnie inny. Mam dopiero 20 lat, ale problemy z osiągnięciem fajnej pozycji mam właśnie podczas seksu z nową dziewczyną. Nie mogę osiągnąć pełnego wzwodu i po jakimś czasie zaczynam się okropnie denerwować i wychodzi totalna klapa. Co ciekawe normalnie nie mam żadnych problemów, miałem wiele stałych partnerek i normalnie mogłem z nimi współżyć, jednak zawsze na początku było to problemem i przysporzyło mi wiele wstydu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zawsze na początku było to problemem i przysporzyło mi wiele wstydu.

 

A może po prostu nie masz pewności co do swoich możliwości, a tak naprawdę to nie ma powodu do niepokoju???

Raczej młody facet to zwykle wręcz buzuje energicznością i niespożytą wręcz energią seksualną.

Myślę, że trochę brakuje ci wiary w siebie. A jeśli to nie pomoże???? To masz jeden sprawdzony i niezawodny sposób na swoje problemy. Skoro ze stałą partnerką nie masz problemu, to po prostu pozostań przy tej jednej - jedynej i nie skacz z kwiatka na kwiatek. Gwarantuję pozbycie się problemu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do monotonii, to trochę dziwne, bo dojrzali faceci mają problem ze stałą partnerką (z obcą jest OK), a Młody pisze, że ma kłopot na pierwszej randce z nowo poznaną dziewczyną. Ciekawe od czego to zależy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do monotonii, to trochę dziwne, bo dojrzali faceci mają problem ze stałą partnerką (z obcą jest OK), a Młody pisze, że ma kłopot na pierwszej randce z nowo poznaną dziewczyną. Ciekawe od czego to zależy?

 

Myślę, że my (starzy górale) już znamy swoje kobiety i raczej nie boimy się kompromitacji. Nie to nie - przewracasz się na drugi bok i śpisz.

W przypadku młodych chłopaków, nawet chwilowa niemoc może byc postrzegana przez nową dziewczynę jako totalna porażka.

A tego boi się młody facet. Strach to stres a stres to zaburzenie wzwodu - i niemoc gotowa !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o tematykę tego forum, czyli monotonię w łóżku, to nijak się ona ma do poniższego stwierdzenia

 

Nie to nie - przewracasz się na drugi bok i śpisz.

 

Jeśli facet rezygnuje juz na wstępie, to niech nie oczekuje od swojej kobiety ognia i ochoty na sex.

Przecież wystarczy dać z siebie trochę energii, rozpalić ogień w kobiecie, podniecić ją ma maxxxa... a juz po chwili można spodziewać się odwzajemnienia.

 

Nietety w życiu najczęściej bywa tak, że mężczyźni myślą o swoich żonach jak o zimnych skałach niezdolnych do przeżywania upojnych chwil. Za ich plecami przeżywają namiętne romanse z czyimiś żonami, nie wiedząć, że ich własne tłumią w sobie niespożytą namiętność.

 

Do tanga trzeba dwojga, a przy odpowiednim zadbaniu o ogień w sypialni, można pozbyć sie nie tylko łóżkowej monotonii, ale i wszelkich zaburzeń męskiej erekcji.

 

Spróbujcie :wub:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do tanga trzeba dwojga, a przy odpowiednim zadbaniu o ogień w sypialni, można pozbyć sie nie tylko łóżkowej monotonii, ale i wszelkich zaburzeń męskiej erekcji.

 

Warto zastawnowić się nad mądrymi słowami Pretty Woman. Oczywiście nie wszystkie zaburzenia erekcji możliwe są do "wyleczenia" w ten sposób, niemniej urozmaicenie życia seksualnego może rzeczywiście wpłynąć na zmniejszenie psychogennego podłoża niedomagań w tej sferze.

Tu obowiązuje prosta zasada: chcieć to móc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mowa tu chyba o monotonii...

więc ze swego doświadczenia powiem, że jednak duże znaczenie ma zachowanie kobiety. Nietety jak już się pojawią jakieś problemy w łóżku to może się okazać, że "to samo z tą samą" staje się tylko gwoździem do trumny.

Stąd częściej faceci w pewnym wieku próbują szczęścia poza domem .... żeby się sprawdzić.

Smutne ale prawdziwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nietety jak już się pojawią jakieś problemy w łóżku to może się okazać, że "to samo z tą samą" staje się tylko gwoździem do trumny.

Stąd częściej faceci w pewnym wieku próbują szczęścia poza domem .... żeby się sprawdzić.

 

A co najgorsze, to jak się już pojawią pierwsze symptomy zaburzeń na tle monotonii, to się człek zaczyna bać, ze już tak będzie zawsze i z każdą. Ja powiem szczerze zadowolony nie jestem z moich doznań w łożu małżeńskim. Może gdyby bło troszkę goręcej.... hmmm, no ale cóż - nie jest.

Nietety mam trochę obaw, że gdybym poszedł do łóżka z inna babką, to mogłoby byc jeszcze gorzej. Chyba by mnie stres pogrążył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy z nas jest inny i trudno tu jednoznacznie stwierdzić co byłoby lepsze: skok w bok czy podjęcie się trudnej sztuki rozgrzania monotonii w małżeńskiej sypialni?

 

Pewnie wśród nas są przedstawiciele obu kategorii mężczyzn i każdy ma swoje argumenty przemawiające za jakimś wyborem.

Może jeszcze znajdą się i tacy, którzy bojąc się kompromitacji przed obcą babką nie zdecydują się na skok w bok, ale na własną żonę też nie moga liczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do monotonii, to mój obraz wygląda nastęująco:

 

wieczór, żona w łóżku, jej bielizna raczej nie jest z sexshopu :(, czyta książkę (znaczy: nie przeszkadzać) - ja czeeeeekam!

Potem "oczy jej się kleją", chce jej się spać.

 

Mi już nic nie che. Mam to w d...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku tego wątku pisałam, że do satysfakcjonującego życia seksualnego niezbędne jest zaspokojenie swoich fantazji, marzeń i zapewnienie wciąż nowych bodźców. Szczególnie to ostatnie jest niezbędne wówczas, gdy mężczyznę dotykają pierwsze objawy zaburzeń erekcji (najczęściej na tle psychogennym). W sytuacji braku odpowiedniego poziomu okolicznosci podniecających, mężczyzna obserwuje pogłebianie się wspomnianych zaburzeń, stąd dość liczne dane o odbyciu satysfakcjonującego stosunku z obcą kobietą, mimo braku takich możliwości ze stałą paertnerką.

 

Nietety w tym momencie chciałabym przestrzec amatorów "skoków w bok", które miałyby stanowić terapię leczenia zaburzeń wzwodu. Może się bowiem okazać, że stres pojawiający się przy nowej kobiecie związany z chęcią pokazania się od jak najlepszej strony, może wpłynąć zupełnie odwrotnie, to znaczy zamiast obdarować bohatera nadprzyrodzoną mocą, może wpłynąć na osłabienie wzwodu

Sytuacja taka może (czasami niesłusznie) przeświadczyć mężczyznę o niemżności braku odbycia stosunku płciowego i spotęgować poziom zaburzeń erekcji.

 

Mimo wszystko uważam, że impotencja, tak samo jak każda inna dolegliwość powinna być tematem rozmów z najbliższą osobą i szukania u niej wsparcia i zrozumienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Beatris:

 

Masz rację, zdrada żony do niczego dobrego nie prowadzi a i problemów z brakiem wzwodu może nie złagodzić.

Tu akurat się z tobą zgodzę, że chęć sprawdzenia się i pokazania z jak najlepszej strony przed nową (obcą) kobietą może spowodowac odwrotny skutek - czyli stres a następnie brak erekcji.

 

Mam jednak pewien pomysł na poradzenie sobie z tym problemem. Myślę, że skorzystanie z usług prostytutki może byc lekiem na całe zło. Po pierwsze będzie to obca kobieta, a po drugie nawet jak sie nie sprawdzisz - to się nic nie stanie. Nigdy więcej nie musisz jej oglądać.

 

Co sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, no, daleko idziesz Adamus, ale możesz mieć czasem rację.

Faktycznie z prostytutką sie spotkasz raz i bez względu na wynik twojej działalności możesz się z nią spotkać kolejny raz lub nie widzieć jej nigdy więcej.

Z taką okolicznością nie wiąże się więc żaden stres, bo nie grozi ci poruta i wstyd.

Brak wstydu to brak stresu - a w efekcie może się więc okazać, że w takim ukłądzie wszytsko będzie OK.

 

nagroda :rolleyes: za dobry pomysł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się podpisze pod postem Adamusa.

Nie to, żebym palił się już na wizytę w burdelu, ale rzeczywiście przy prostytutce można wyzbyć się wszelkiego stresu z powodu ewentualnych niedomagań. W końcu płacisz i wymagasz. To ona ma się starać żeby wszytsko wyszło a nie klient.

A jeśli nawet nie wyjdzie - no cóż - więcej tam nie pójdziesz.

Może to i faktycznie jest sposób na pozbycie się problemu? Bo wsumie gdyby jednak z prostytutką było wszytsko ok, to znaczy, że z nami tez jest wszytsko ok, tylko nasza stała partnerka coś nie działa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co, jeszcze tak sobie myślę, że taki wypad do agencji towarzyskiej, to nawet nie jest wielka zdrada.

Jeśli terapia miałaby przynieść pozytywne rezultaty, to znaczy minąłby stres i jednocześnie strach przed kolejną porażką łóżkową, to może efekt byłby całkiem pozytywny,

Przecież gdyby po kilku terapiach w agencji minęłyby wszelkie zaburzenia, to zysk miałaby również żona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawa teoria.

Oczywiście pod warunkiem, że o podjętej terapii nie dowie się żona :)

Gdzieś w dalece posuniętych wywodach,można stwierdzić, że pokonując stres i strach w agencji towarzyskiej - można pozbyć sie problemu zaburzen erekcji na tle czynników psychogennych.

Tylko, czy przypadkiem nie uzależnisz się od takiego leczenia???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sliski temat z tą prostytutką.

Leczenie owszem przyjemne, ale co będzie jak nie będzie cię stać na terapię.

Wprawdzie są tańsze odpowiedniki leków w "przydrożnych aptekach", ale czy aby nie zaszkodzą? MOgą od nich wyjść jakieś pryszcze lub coś innego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×