Skocz do zawartości
Maxigra (Viagra)
medu1

Czynniki psychogenne a imptencja

Rekomendowane odpowiedzi

Czynniki psychogenne mogą zarówno wyzwalać, przyspieszać jak i podtrzymywać zaburzenia wzwodu. W odróżnieniu od impotencji o charakterze naczyniowym czy hormonalnym, gdzie zaburzenia ujawniają się zazwyczaj stopniowo, w impotencji psychogennej brak wzwodu pojawia się zazwyczaj nagle, nieprzewidywalnie lub w ściśle określonych przypadkach. Zaburzenia erekcji mogą mieć tło psychogenne, jeżeli:

  • istnieje trudność w uzyskaniu wzwodu, ale samoistne erekcje nocne i poranne przebiegają bez przeszkód
  • wzwód nie występuje tylko w określonych sytuacjach, np. podczas kontaktu z nową partnerką
  • wzwód następuje jedynie pod wpływem działania narkotyków lub alkoholu.
  • wzwód występuje, ale po pewnym czasie zanika
  • pełen wzwód następuje w czasie masturbacji, natomiast trudno go uzyskać w czasie normalnego stosunku seksualnego.

W leczeniu zburzeń erekcji na tle psychogennym wykorzystuje się metody psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychogenna impotencja może wynikać z zahamowania reaktywności seksualnej spowodowanego zgeneralizowanym lękiem przed seksualnością, kompleksami (np. małego członka),obawą przed zapłodnieniem i nieplanowaną ciążą, poczuciem winy a nawet grzechu, stresem w pracy itp.

W takich przypadkach zwykle w szczególnych okolicznościach np. podczas marzeń sennych, w trakcie masturbacji lub podczas seksu z inną (nową) partnerką funkcje seksualne przebiegają prawidłowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm, niby stres powoduje impotencje.... To dlaczego jak uprawiasz seks z obcą laską (zdrada = stres) jest lepiej niż z własną żoną????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja tego jakoś nie rozumiem. Jeżeli ze mną mąż nie może się kochać, bo ma problemy z impotencją, to w jaki sposób tego problemu nie będzie miał, jak mnie zdradzi? Oj niech tylko go przyłapię, to będzie miał problem nieodwracalny :) . A tak na serio, to chyba chodzi o dodatkowy bodziec, adrenalinę, czy coś takiego, co wzmaga podniecenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba masz racje Sofia, dodatkowy bodziec to jest to! Coś podobnego jak się dzieje na początku każdego związku - masz ochotę zawsze i wszędzie (problemem jest brak miejsca). Z czasem masz wszystko w zasięgu ręki i robisz to raz na tydzień...... a może nawet rzadziej.

To chyba ten sam mechanizm rządzi męskim libido: gdy juz jest słabsze to reaguje tylko na extra bodźce, bo codzienność już go nie wznieci.

 

Ale żeby nie bylo - do zdrady nie namawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja piernicze, co wy piszecie???? To co k... ma wzniecić faceta? Czy jak żona chce mu pomóc w (może) przejściowych kłopotach z możliwościami seksualnymi, to dla jego dobra powinna mu zafundować prostytutkę???? Chyba czegoś tu nie rozumiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj tam, oj tam, już się tak nie denerwuj Choco. Oczywiście, że nie masz fundować mężowi prostytutki. Przecież mówimy tu o tym, że czynniki psychiczne mają wpływ na wspomożenie funkcji seksualnych i eliminację ewentualnych problemów.

A jak pewne wiesz, żeby pozbyć się problemów dnia codziennego, trzeba się zrelaksować.

Do tego potrzeba troszkę odmienności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dużo przypadków impotencji ma swoje podłoże w głowie (psychice). Oczywiście im częściej zaczynają się pojawiać jakieś zaburzenia, tym problem się pogłębia, bo do tego włącza się jeszcze wstyd przed partnerką.

A jak się okazuje, dośc dobre rezultaty w przypadku zaburzeń erekcji na tle psychicznym zauważa się podczas zastosowania terapii udziałem partnerki. Jej wsparcie partnerki, zaangażowanie i wspólna współpraca z terapeutą odgrywają

kluczową rolę. Udział partnerki, pozwala pokonać bariery w związku borykającym się z opisywanym problemem. Przez wspólny udział w sesjach, partnerka ma szansę lepiej zrozumieć sytuację. Oczekiwanym rezultatem jest minimalizacja, czy nawet eliminacja napięć pojawiających się na wskutek zaburzeń. Sesja terapeutyczna jest niezbędna, ponieważ pozwala obu stronom oswoić się z zaistniałą sytuacją i zapoznać z technikami radzenia sobie z problemem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ach, ja to chyba bym nie chciał iść na jakąś wspólną terapię z żoną. Gdybym zaczął słuchać, jak obcy facet (terapeuta) instruuje na zimno moją żonę, że musi być wyrozumiała, że ma robić "tak i tak", to gdyby owe porady żona zaczęła wdrażać w życie i widziałbym, że to wyuczone scenariusze a nie zwykła spontaniczność, to w moim przypadku byłaby totalna klapa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trochę w tym racji jest. Faktycznie nie każda kobieta nadaje się, żeby z nią iść na wspólną terapie. Są przecież takie, które totalnie tego nie rozumieją albo takie, którym facet - impotent jest właśnie "na rękę" bo też im się nie chce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wracając do wpływu czynników psychogenych na ewentualne zaburzenia erekcji, to warto powiedzieć, że nie zawsze ich podłożem jest przecież kobieta. A co jeśli facet ma zbyt stresującą pracę i męczącą go zarówno fizycznie jak i psychicznie?

Czy w przypadku, gdy wieczorem nie może ci stanąć bo wciąż myślisz o kłopotach w pracy - to powinieneś iść na terapię z szefem?

Chyba nie, więc jakoś nie wierzę w tą terapię u psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o te czynniki psychogenne, to w moim przypadku odgrywają one niebagatelną rolę.

Chyba najwięszym problemem jest ciagły strach przed zajściem przez partnerkę w ciążę.

Ona nie chce zażywać pigułek a ja boję się,że ją w końcu zapłodnię - a tego nie chcemy.

Już na samą myśl, że mogą być skutki uboczne naszych działań, członek mi mięknie.

Za nic w świecie nie moge opanować ciągłych myśli o ciąży... Stres jest silniejszy niż popęd seksulany/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba najwięszym problemem jest ciagły strach przed zajściem przez partnerkę w ciążę.

Za nic w świecie nie moge opanować ciągłych myśli o ciąży... Stres jest silniejszy niż popęd seksulany/

 

Tu to cie akurat rozumiem. Sama nie mogę się skupić gdy mam obsesyjne myśli o ciąży.

Nietety nie zawsze kobieta może brac pigułki, więc nie bardzo wiem co z tym zrobić.

Prezerwatywa tez odpada, bo facetowi nie jest zbyt miło....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No z ta prezerwatywą to faktycznie kłopot.

Niby ma chronić przez zapłodnieniem ale nie każdy facet odczywa satysfakcję z seksu w gumie.

I faktycznie trochę stresu jest z prezerwatywą. Bo jeśłi po włożeniu zmięknie to się głupio robi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio gdzieś wyczytane:

 

W sytuacjach stresu i jego wpływu na potencję pewną rolę odgrywa również typ osobowości. Faceci o typie łagodnym częściej zgłaszają problemy ze wzwodem niż ci o typie osobowości dominującej. Zakłada się, że za większą zapadalność na zaburzenia erekcji w tej pierwszej grupie odpowiedzialność ponosi wpływ stresu na układ nerwowy i krwionośny, który zaburzając ich funkcję warunkuje powstawanieimpotencji.

Istnieją również sytuacje gdy zbyt bujne życie seksualne może doprowadzić do problemów ze wzwodem. Dotyczy to facetów praktykujących tzw. „przygodny seks“. W grupie tych osób mogą występować zaburzenie erekcji na tle psychogennym. Powodem ich często bywa strach przed tym „aby nie wypaść źle“ przed nową partnerką. Nie dotyczy to osób pozostających w związkach gdzie więź między partnerami eliminuje ten czynnik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobno aż 90 % wszytskich przypadków impotencji i oziębłości płciowej ma podłoże psychiczne. Zastanawiam się więc, dlaczego o tym nic się nie mówi. Ludzi z TYMI problemami pozistawieni są sami sobie, sam na sam ze swoim wstydem i poczuciem niskiej samooceny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówi się, że prawidłowo funkcjonujący mężczyzna powinien zachować długo swoją aktywność seksualną i witalność. Obecnie spotkać można osoby po 80-tce, prowadzące jeszcze aktywne życie seksualne, ale także obserwuje się liczne przypadki 20-latków o wielu problemach z tą sferą życia osobistego.

Chyba takie ststystykie jednoznacznie wskazują na oromny wpływ stanu psychicznego na męską potencję.

Jedynie tym czynnikiem można wytłumaczyć problemy młodego faceta, który na codzień boryka się z całą masą sytuacji stresogennych mających wpływ na jakość jego życia seksualnego.

Z drugiej zaś strony dziadek siedzący spokojnie w fotelu, którego jedynym problemem może być konserwacja kablówki i brak discovery chanell, może jeszcze przeżywać super satysfakcjonujące życie seksualne.

Przykre ale prawdziwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykre ale prawdziwe.

 

Oj prawda, prawda. Mój facet nie nalezy jeszcze do grona staruszków, ale co jakiś czas "coś nie działa".

A żeby było ciekawiej, to moja teściowa narzeka na zbyt częste "ataki" teścia, na które ona już nie ma ochoty.

Paranoja i paradoks.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Erekacja tak naprawdę zaczyna się w mózgu. To chyba właśnie w głowie zachodza procesy, które wysyłają sygnały o podnieceniu do penisa z poleceniem wzwodu.

Jeśli natomiast coś się u człowieka złego dzieje (depresja, problemy dnia codziennego) - prawdopodobnie mózg nie wysyła żadnych sygnałów do powstania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sygnały z mózgu....

Oczywiście coś w tym jest. Jeśli masz zły dzień, jesteś zmęczony lub trapi cię jakiś problem to nie masz ochoty na sex.

Jeśli natomiast wszytsko jest OK - to i owszem, chce się żyć, chce się kochać.

 

Więc jeśli procesy pogłębiające stres zachodzą zbyt często, to i bardziej utrwalają się zaburzenia wywoływane pod ich wpływem.

 

Po prostu - co za dużo to nie zdrowo.

Ale jak tu się nie denerowować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj prawda, prawda. Mój facet nie nalezy jeszcze do grona staruszków, ale co jakiś czas "coś nie działa".

A żeby było ciekawiej, to moja teściowa narzeka na zbyt częste "ataki" teścia, na które ona już nie ma ochoty.

Paranoja i paradoks.

 

Haha.

Dobre z tym teściem - ogier jakiś ;)

A przy okazji, to pewnie twój teściu nie ma tyle problemów na głowie co mąż.

Jak w TV leci Klan i Plebania - to dla teścia jest wszytsko OK.

A Twój mąż pewnie jest dręczony innymi problemami. Ich skuki zbieracie w łóżku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy z nas jest inny i nie można do tego podchodzić aż tak osobiście.

Jeśli dziadek może, to chwała mu za to.

Może ma inne, lepsze geny, może nie choruje na nic poważnego a może po prostu ma szczęscie.

Nie ma co się porównywać, tylko zadbać o siebie i swoje samopoczucie psychiczne.

Porównując sie z lepszymi , tylko zaniżamy swoją samoocenę - a to pierwszy krok do prawdziwej impotencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co racja to racja.

Niemniej aż żal ściska, jak sie dowiadujesz, że ten co może - nie ma z kim, a ten co ma z kim - nie ma CZYM :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może my teraz mamy tylko chwilowe problemy, a z czasem one miną o na stare lata, po dniu spędzonym w kapciach przed telewizorem też będziemy mieli większe moce??????????????????????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O Matko, o czym wy mówicie.... Jestem po pięćdziesiątce i mam niemałe problemy.

Zanim siądę przed telewizorem w kapciach (emerytura za kilkanaście lat :( ), to chyba nie będę nawet pamiętał co to sex.

A o jego uprawianiu to tylko będę słyszał od wnuków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×