Skocz do zawartości
Maxigra (Viagra)
piosut3

Leczyć, czy milczeć?

Rekomendowane odpowiedzi

Problem ze wzwodem to taki sam powód do leczenia jak ból kręgosłupa czy zapalenie gardła. Organizm w jakimś obszarze nie domaga, farmaceuci wymyślili już dawno leki na te dolegliwości, więc czemu nie skorzystać z dobrodziejstw apteki???

Niestety, mimo XXI wieku wciąż dla wielu z nas impotencja to temat tabu i lepiej go przemilczeć.

Czy jednak warto? Żyje się raz, więc trzeba korzystać ze wszystkiego, aby życie stało się lepsze i przyjemniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz rację piosut3. Okazuje się, że nasze dzieci zdecydowanie śmielej poruszają się w temacie seksu niż my. Udajemy, że nic się nie dzieje, że to tylko chwilowe, przejściowe niedomagania, a tak naprawdę, to wstydzimy się spojrzeć prawdzie w oczy i po prostu kupić cudowną pigułkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przysłowiowe zamiatanie problemu pod dywan, to tylko oszukiwanie samego siebie i zminimalizowanie szans na jego pokonanie.

Dzisiejsza farmakologia oferuje tak szeroki wachlarz leków i suplementów diety, że każdy facet znajdzie na pewno odpowiednie dla siebie "cudo".

Stosuje się szereg leków, które pozwalają zwalczać większość przypadków impotencji. Do najbardziej znanych zalicza się:

  • Sildenafil (nazwy handlowe Viagra, Maxigra)
  • Tadalafil (nazwa handlowa Cialis)
  • Wardenafil (nazwa handlowa Levitra)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łatwo powiedzieć, że trzeba leczyć, zdecydowanie trudniej jest przyznać się do problemu i sięgnąć po lek. Statystyki są bezlitosne – w Polsce problemy związane ze wzwodem ma około 3,5 miliona dojrzałych mężczyzn. Ilu z nas odważyło się iść do specjalisty? .............. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie oceniajmy siebie jako beznadziejnych kochanków. To, że czasami nasz organ odmawia posłuszeństwa - nie oznacza, że jesteśmy do D.... :angry: . Ja od czasu do czasu wspieram swoją działalność pigułeczkami i chwalę sobie ta możliwość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, że czasami nasz organ odmawia posłuszeństwa - nie oznacza, że jesteśmy do D.... :angry: .

 

No, trafne ujęcie. Rzeczywiście jak się komuś raz przytrafi problem z pozycją na baczność, to już od razy myśli, że jego czas minął.

K... przecież jak nam zaszkodzi wódka i mamy zaje...go kaca, to nikt nie myśli o tym, żeby nigdy nie zajrzeć do kieliszka - po prostu: raz nie wciąż!

A może lepiej zwalić winę na beznadziejną kochankę, niż wmawiać sobie chorobę i problemy z on standby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może lepiej zwalić winę na beznadziejną kochankę, niż wmawiać sobie chorobę i problemy z on standby.

 

Jak się raz przytrafi brak mocy - to pewnie nie jest to żaden problem, ale jak proces sie powtarza, to lepiej sięgnąć po fachową pomoc, niż wpaść w większe problemy. Przecież na początku pewnie można sobie pomóc jakimiś suplementami diety i zmienić tryb życia.

Zamiatając problem pod przysłowiowy dywan, możemy sobie tylko zmniejszyć szanse na powrót do normalności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba najgorsze co może przytrafić się facetowi to problem z libido i niewyrozumiała kochanka. Jeśli po pierwszych nieudanych próbach usłyszysz coś na wzór szyderstwa lub głupiego żartu, to następnym razem przed planowanym aktem masz stresa jak nigdy. Na szczęście moja żona to wyrozumiała kobieta :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba najgorsze co może przytrafić się facetowi to problem z libido i niewyrozumiała kochanka. J

 

Święte słowa. Moja często się śmieje, że kobieta zawsze może ale nie zawsze chce, a facet zawsze chce ale nie zawsze może.

Nie ukrywam, że czasami te słowa bolą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łatwo powiedzieć, że trzeba leczyć, zdecydowanie trudniej jest przyznać się do problemu i sięgnąć po lek. ... Ilu z nas odważyło się iść do specjalisty? .............. :(

 

Jeżeli facet ma taki problem a nie chce podjąć choćby próby jakiegokolwiek "leczenia" to jego żona ma prawo znaleźć sobie kochanka!!! Gdyby faceci wiedzieli, że żony faktycznie znajdą sobie zastępstwo, to podjęliby leczenie bez mrugnięcia okiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z powodu wstydu i lęku tylko 25 % potrzebujących szuka pomocy u seksuologa. A szkoda, bo większość terapii kończy się sukcesem.

 

Stajemy się coraz bardziej otwarci na sprawy związane z seksualnością. Jednak nadal nie potrafimy o nich rozmawiać. Gdy w łóżku pojawiają się problemy, tylko jedna osoba na cztery zgłasza się po radę do seksuologa. Powodem jest wstyd, zażenowanie, obawa przed ośmieszeniem się. Tymczasem jeśli seks nie daje wam satysfakcji i sytuacja ta trwa kilka tygodni lub dłużej, powinniście zgłosić się do lekarza specjalizującego się w rozwiązywaniu intymnych problemów.

 

Naprawdę warto !!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Warto, warto. Przecież każdy o tym wie, że warto się leczyć. Nie znam osobiście żadnego faceta, który bez żalu machnąłby ręką na fakt, że już mu nie staje.

Niestety czasem problemem jest wstyd a czasami po prostu problemy finansowe. Niestety wszystkie specyfiki są dość drogie a nie wszystkich na nie stać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście podpisuje sie pod wszystkimi postami, które mówią o konieczności leczenia wszelkich przypadłości. Po to mądrzy tego świata wymyślili niebieskie pigułeczeki (i inne) żeby ci, którzy ich potrzebują mogli z nich skorzystać.

Niestety prawdą jest, że nie wszystkich na nie stać. I to drugi (równie bolesny) aspekt problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie. Święte słowa. Jednorazowy stosunek z pomocą Viagry (lub innego leku) to niestety spory wydatek. Ciekawe, czy produkcja tych środków rzeczywiście wymaga tak dużych nakładów pieniędzy, czy po prostu producenci muszą zarobić na biednych facetach z problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Acha, jeszcze dodam, że gdyby prowadzone były jakieś akcje społeczne przyzwyczajające ludzi do tego rodzaju problemów, to też łatwiej byłoby zdecydować się na wizytę u lekarza i wyznać ten straszni skryty problem.

Skoro w Polsce mamy być tolerancyjni wobec wszelkich odmian "inności" i nie powinno już wyzwalać na twarzy wypieków mówienie o gejach i lesbijkach, to dlaczego wciąż impotencja jest tematem tabu.

To jest właśnie problem, dlaczego większość facetów MILCZY zamiast się LECZYĆ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym odosobnionym przypadku niestety MILCZENIE nie jest złotem. Ale rozumiem setki a może tysiące tych nieszczęników, którzy wstydzą się wyznać swój problem i podjąć terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe, czy gdyby kobiety nie mogły się kochać ze swoimi facetami z powodu jakiś babskich dolegliwości i zamiast iść do lekarza czekałaby na cud, to czy ich partnerzy byliby szczęśliwi?

Myślę, że w tym przypadku kobiety są bardziej odważna a może raczej rozważne i nie czekają na mannę z nieba tylko idą do lekarza.

A facet???

Będzie się nad sobą użalał, okłamywał sam siebie, że to minie... zamiast wziąć się w garść i zacząć leczenie.

Ot i gdzie ta silna płeć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A facet??? Będzie się nad sobą użalał, okłamywał sam siebie, że to minie... zamiast wziąć się w garść i zacząć leczenie.

Ot i gdzie ta silna płeć?

 

Masz rację Sofia. My kobiety mimo swej fizycznej słabości potrafimy śmiało spojrzeć w oczy w stawić czoła problemom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba po prostu wcale nie jesteśmy słabą płcią. Jesteśmy o wiele silniejsze niż nasi mężczyźni. (nie mylić z siłą fizyczną).

Potrafimy lepiej stawić czoła problemom i dać sobie z nimi radę. Może na początku trochę pochlipiemy w poduszkę, ale szybko wychodzimy z depresyjnych zachowań.... i bierzemy problem jak byka za rogi.

... a facet to niby taki silny i mądry, a jak przychodzi co do czego, to chowa głowę w piasek i udaje że nic się nie dzieje...

Po pewnym czasie okazje się, że jednak coś sie dzieje, ale na pomoc juz za późno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze, takie mądre rzeczy tu wypisujemy, a rzeczywistość z naszym udziałem wcale nie wygląda tak mądrze.

Gdyby wszyscy szli od razu do lekarza i korzystali z fachowej pomocy, bo tym forum nie byłoby pytań typu: jakie leki stosować, jakie sa przeciwwskazania do brania leków, jak działają leki itp.

Nietety faceci chcą sobie pomóć sami, ich żony albo wspieają te działania, albo też wyśmiewają problemy - oto prawdziwy obraz naszej "mądrości"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie myślę, że impotencja częściej jest tematem żartów towarzyskich niż tematem prawdziwie merytoryczbych rozmów wśród dojrząłych facetów.

Wynika to zapewne z ogromnego wstydu, ktory towarzyszy kązdym zaburzeniom erekcji. Czy jednak warto wstydzić się problemu, który dotyczy 152 mln mężczyzn na świecie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No fakt, jeśli patrzeć na problem od strony liczby nieszczęśników borykających się z podobnymi zaburzeniami, można by rzec, że nie ma się czego wstydzić. Ale rzeczywistość jest juz zupełnie inna.

Otaczam się dużą liczbą mężczyzn (z powodu pracy w męskim gronie) i z tego co zauważam, to każdy z nich chwali się swoimi podbojami i raczej nawet jeśli mają jakieś problemy z potencją - chyba nikt nie jest w stanie się do tego przyznać.

A szkoda. Przecież gdyby te tematy weszły na stałe do codziennych rozmów, byłoby łatwiej wymienić się doświadczeniami, poradami i podnieść się wzajemnie na duchu.

 

Strach, wstyd czy obłuda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Anki:

 

Fajnie zakończyłaś swój post: strach, wstyd czy obłuda?

 

To prawda. Faceci dzielą się na trzy podstawowe kategorie czyli tych, którzy boją się przyznać do zaburzeń, tych, którzy wstydzą się do nich przyznać i tych, którzy udają że wszytsko jest ok.

Tylko jedna rzecz ich łączy: wszyscy unikają leczenia swoich zaburzeń i wszyscy pozbawiają się szans na powót do NORMY!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie to szkoda, że temat impotencji jest tematem tabu. Faceci mają z tym tyle problemu, żeby się wreszczie otworzyć, ze czasami szansa na wyleczenie zaburzeń przechodzi im koło nosa.

Mój mąż niestety również zalicza się do tej kategorii facetów, którzy czekają na cud...

Sama wzięłam sprawy w swoje ręce i próbuję mu jakoć pomóc (no... sobie przy okazji też).

Trochę poczytałam, popytałam i coś już wiem w tym temacie.

Jedno jest pewne: na cud w tej kwetii raczej liczyc nie można. Czym prędzej więc do lekarza, apteki....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie akurat nikt nie musi przekonywać do leczenia. Wiem, że trzeba, że warto, że chce!

Co z tego, jeśli nie bardzo stać mnie na dobra terapię? Mogę sobie kupić 1 - 2 tabletek Viagry na rok, albo ewentualnie opakowanie jakiegoś preparatu ziołowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×